Chciałabym napisać coś ciekawego, mądrego i wgl coś, co by Was zachęciło do obserwowania tego naszego zacnego guckowopaćkowego blogaska, ale dy si dy-żuli z akcentem na u - noł lajfuję od blisko 3 tygodni i narazie mam kompletny zanik okazywania radości i wgl tam uczuć - prognoza mojego hepilenistwomometru się nie zmienia i bodajże w najbliższym czasie nie zmieni. Nie sądzicie, że zasługuję na brawa? Cały mój kompletnie merdik (ale miazga, umiem francuski) zapłon, sprawił, że napisałam bardzo długie nieciekawe zdanie. Istotnie fajnie, prawdaż?
Więc po co tu jestem? Zajrzałam z ciekawości zobaczyć co się dzieje. Patrzę sobie, patrzę i aż mnie zatkało. TOŻ TO OD 18 LIPCA TU SIE NIC NIE DZIEJE, A WSKAŹNIK ODWIEDZIN STOI W MIEJSCU. Whatever, postanowiłam coś z tym zrobić, więc HOPE IT and enjoy marne istoty, które nie chcą obserwować gućkowopaćkowego muppetsszołowego blogusia. NIE TO NIE.
Sprzydałoby się napisać coś mega interesującego. Nevermind... JANOSKIANS. No tak. Genialni chłopcy, ich wszystkie 35 filmów (no dobra góra 30) trafiło na moją antydepresyjna playlistę jutjub. Oglądam te ich zabawne na swój sposób filmiki (!!) już 7 raz i nadal cieszę moją kochaną mordeczkę do ekranu.
JAKOBY INO, przyjrzyjmy im się bliżej. Jeśli ich jeszcze nie znacie i nie zamierzacie poznać - GIŃCIE W CZYŚĆCU!
Już myślałam, że mnie rozwali. Serwer nie chciał mi wgrać zdjęć, burza w dupe szaleje na polu, a ja się poświęcam dla Was... WHATEVER.
Mnie najbardziej zauroczył Luke i jego "ee makarina ee" :D Słodkie.
Dobra bez jaj, na polu jest co raz gorzej, zaraz mnie rypnie prąd i na tym się skończy. Wrzucę Wam jeszcze parę filmików, a Wy w między czasie wyróbcie sobie o nich opinie. Pozytywną. Bo pozabijam.




















